
Ktoś powiedział, że nie można wygrać z liderem? Nasi szczypiorniści właśnie udowodnili, że dla nich nie ma rzeczy niemożliwych! W 18. kolejce I ligi MKS Wieluń pokonał na wyjeździe liderujący KSSPR Końskie 25:23, przedłużając swoją fantastyczną passę do siedmiu zwycięstw z rzędu!
To był prawdziwy horror i mecz walki, który trzymał w napięciu do ostatniej sekundy. Podopieczni grających szkoleniowców – Rafała Krupy i Krzysztofa Węcka – pojechali do Końskich z jasnym planem: popsuć statystyki gospodarzom, którzy do tej pory przegrali tylko raz w sezonie.
MKS od początku narzucił swoje tempo. Zaczęliśmy od prowadzenia 4:1 i – co warte podkreślenia – ani razu w tym meczu nie pozwoliliśmy rywalom wyjść na prowadzenie!
Choć ekipa z Końskich kilkukrotnie doprowadzała do remisu (w tym siedmiokrotnie w samej drugiej połowie!), nasi zawodnicy za każdym razem zachowywali zimną krew i błyskawicznie wracali na prowadzenie.
Do przerwy prowadziliśmy 12:11, a w końcówce spotkania, przy stanie 23:23, to my zadaliśmy decydujące ciosy, które zapewniły nam komplet punktów.
Najskuteczniejsi w barwach MKS-u byli:
????♂️ Hubert Mielczarek – 6 bramek
????♂️ Jakub Wrona – 6 bramek
Dzięki tej wygranej umacniamy się na 3. miejscu w tabeli i zmniejszamy dystans do lidera do 9 punktów.
KSSPR Końskie – MKS Wieluń 23:25 (11:12)
Nie zwalniamy tempa! Już w najbliższym meczu u siebie czeka nas... kolejne starcie z liderem. Tym razem do Wielunia przyjedzie zespół Lider Radom. Już teraz zapraszamy wszystkich kibiców – bądźcie naszym ósmym zawodnikiem!
To był mecz pełen emocji i zwrotów akcji! W ramach 9. kolejki I ligi grupy C nasi zawodnicy pokonali przed własną publicznością wicelidera tabeli – Orlęta Zwoleń 23:22 (13:7). Po kapitalnej pierwszej połowie i dramatycznej końcówce trzy punkty zostają w Wieluniu, a my notujemy trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu!
Pierwsza połowa pod pełną kontrolą
Sobotnie (8 listopada) popołudnie w hali WOSiR przy ul. Częstochowskiej rozpoczęło się idealnie dla naszego zespołu i kibiców, którzy tłumnie wsparli drużynę z trybun. Od pierwszych minut graliśmy twardo, szybko i z pełnym zaangażowaniem.
Nasza szczelna defensywa oraz kapitalna dyspozycja Andrzeja Walocha w bramce pozwoliły zbudować wysoką przewagę – po 20 minutach prowadziliśmy już 10:2! Goście z Zwoleń byli bezradni wobec naszej konsekwencji i organizacji gry, a każda obrona Walocha spotykała się z gromkimi brawami publiczności.
Do przerwy prowadziliśmy pewnie 13:7 i nic nie zapowiadało dramatycznych wydarzeń po zmianie stron.
Druga połowa pełna napięcia
Tuż po wznowieniu gry los wystawił nasz zespół na ciężką próbę. W 32. minucie kontuzji doznał Andrzej Waloch, który mimo krótszego występu został później wybrany MVP meczu – absolutnie zasłużenie. Statuetkę odebrał z rąk klubowej legendy Henryka Bogusa i prezesa Eugeniusza Panka, a na parkiet wrócił wspierany przez kolegów z drużyny.
Między słupkami zastąpił go Julien Philippe, który od razu pokazał charakter i kilka świetnych interwencji. Niestety, w 43. minucie za zbyt odważne wyjście z bramki został ukarany czerwoną kartką i musiał opuścić parkiet. W jego miejsce wszedł Wiktor Socha, któremu przyszło bronić w najtrudniejszym momencie meczu.
W 38. minucie prowadziliśmy jeszcze 19:10, ale z każdą minutą przewaga zaczynała topnieć. Goście konsekwentnie odrabiali straty, a my szukaliśmy sposobu, by ponownie złapać rytm. W 56. minucie na tablicy widniał wynik 23:22, który – jak się okazało – utrzymał się do końca meczu. W końcówce kluczową interwencję zanotował Socha, dzięki czemu mogliśmy cieszyć się z kolejnego zwycięstwa!
Zasłużony MVP i drużynowe wsparcie
Po ostatnim gwizdku nie było wątpliwości – Andrzej Waloch był najlepszym zawodnikiem meczu. Choć opuścił parkiet w 32. minucie, jego występ w pierwszej połowie był jednym z kluczowych elementów naszej wygranej. Kibice jednogłośnie domagali się przyznania mu statuetki i mieli rację!
Najskuteczniejszymi strzelcami naszego zespołu byli Hubert Mielczarek i Mariusz Kuśmierczyk – po sześć bramek. Kolejne trafienia dołożyli: Bartosz Bednarek (4), Jakub Kaczmarek (3) oraz po jednym Krzysztof Węcek, Patryk Piwnicki, Adam Bernaś i Jakub Wrona.
Trzy zwycięstwa z rzędu i walka o czołówkę!
Dzięki sobotniemu zwycięstwu umacniamy się w ścisłej czołówce tabeli – z dorobkiem 18 punktów zajmujemy czwarte miejsce, tuż za plecami Mazura Sierpc. Liderem pozostaje niepokonany KSSPR Końskie.
Przed nami kolejne wyzwanie – wyjazd do SPR Nowe Piekuty (16 listopada), które również jest w świetnej formie, z serią pięciu zwycięstw z rzędu. Historia naszych bezpośrednich spotkań zapowiada kolejne ogromne emocje – w poprzednim sezonie oba mecze kończyły się różnicą jednej bramki.
Czy dopiszemy czwarte zwycięstwo z rzędu? Przekonamy się już w najbliższą niedzielę!
Trzeci mecz w swojej hali zagrali szczypiorniści MKSu i po raz trzeci zgarnęli komplet punktów. Tym
samym hala WOSiRu pozostaje niezdobyta przez gości w tym sezonie, a dodatkowo tym razem o
wygraną było nieco łatwiej niż w konfrontacjach z rezerwami mistrza Polski z Płocka czy z Podlasiem
Nowe Piekuty.
To nie oznacza jednak, że emocji w sobotę w ogóle nie było. Po wyrównanym początku, gdy goście
również wychodzili na prowadzenie, w 20ej minucie wielunianie odskoczyli na 12:8, w 29ej prowadzili
nawet 17:11, by zakończyć pierwszą połowę w miarę bezpiecznym prowadzeniem.
Mylili się jednak ci, którzy sądzili, że jest już po meczu. Sztab szkoleniowy gospodarzy zaczął bowiem
zbyt mocno eksperymentować ze składem, a potencjalni rezerwowi potrzebowali trochę czasu, by
wejść we właściwy rytm. W efekcie przyjezdni szybko odrobili część strat, a od 35ej do 42ej minuty
wynik oscylował wokół 2 bramek przewagi MKSu. Na szczęście więcej czasu, by wejść na
właściwe tory, nie potrzebował Dawid Kaźmierski, a ponieważ trafiał w najważniejszych momentach,
w dużej mierze dzięki jego skuteczności w ataku osiem minut przed końcem MKS prowadził 27:20, by
po spokojnej końcówce zwyciężyć różnicą pięciu goli. On też został wybrany MVP zwycięskiej
drużyny, choć wybór tym razem nie był łatwy. Równie solidnie na statuetkę pracowali bowiem
zdobywcy w sumie dziesięciu bramek: Damian Mikulski oraz rozgrywający Adam Bernaś.
O wyborze Dawida przesądziła zapewne lepsza procentowa skuteczność w ataku, gdyż zagrał jedynie po przerwie.
Gościom pozostała satysfakcja ze zremisowanej drugiej połowy a także z faktu, że mieli w składzie aż
czterech juniorów, w tym dwóch 17-latków, którzy bardzo dobrze rokują na przyszłość. Przy okazji
warto dodać, że MKS w szerokiej kadrze ma tylko jednego zawodnika z rocznika 2007 (Arek Żuraw
jeszcze czeka na debiut w pierwszej lidze), podczas, gdy Trójka aż jedenastu, z których dwóch w
sobotę było mocnymi punktami drużyny z Ostrołęki.
MKS Wieluń - UMKS Trójka Ostrołęka 29:24 (17:12)
MKS: Waloch, Socha, Śliwiński – Kowalik, Mikulski 5, Węcek 2, Krupa 4, Kaczmarek 1, Chłód, Galuś 1
(1/1) Młodzieniak, Wrona 2, Piwnicki 2, Kaźmierski 4, Bernaś 5, Kucharski.
Trójka: Rybicki, Wysocki – Brzozowski 2, Obidziński 3, Turski 1, Malkhasyan 1, Marszałek 4, Sypiański
5, Brzozowski 2, Minota Maciej, Kushiniruk 4, Celiński, Bartnicki 4.
Sędziowali: Adrian Dymitruk i Grzegorz Schiwon.
Kary: MKS 4 - minuty, Trójka - 6 minut.
Pozostałe wyniki 7ej kolejki grupy C I ligi:
SMS Płock - Pabiks Pabianice 31:27
Mazur Sierpc - AZS UMCS Lublin 35:32
Start Konin - Enea Orlęta Zwoleń 17:35
AZS UW Warszawa - Podlasie Nowe Piekuty 35:17.
Mecze 8ej kolejki grupy C pierwszej ligi odbędą się dopiero 17 listopada, gdy po raz pierwszy w
historii MKS gościć będzie w Zwoleniu, w hali wicelidera, którym są tamtejsze Orlęta.
Jak silny to zespół, niech świadczy fakt, że w minionej kolejce drugą połowę wygrał w Koninie 20:4!!! Mimo to
wielunianie będą chcieli przerwać ponad dwuletnią serię bez wygranej w hali rywala.
Po świątecznej przerwie w rozgrywkach Ligi Centralnej Mężczyzn zawodnicy MKSu wracają na parkiet. Ich przeciwnikiem będzie drużyna Juranda Ciechanów.
W sobotę 13 stycznia wyjazdowo zmierzymy się z drużyną która aktualnie zajmuje 11 miejsce w tabeli. Zawodnicy z Ciechanowa to beniaminek rozgrywek, który bardzo dobrze zaczął sezon i przez długi czas plasował się w górnej części tabeli. MKS nadal zajmuje niechlubne ostatnie miejsce w tabeli z 3 punktami na koncie. Po świątecznej przerwie nasi zawodnicy rozegrali już jeden sparing z drużyną GOKIS Kąty Wrocławskie który zakończył się remisem 34-34, jednak sparingowe granie to nie to samo co rozgrywki ligowe. Mamy nadzieję, że ten 2024 rok zaczniemy od zwycięstwa!
Początek meczu o godzinie 19:00.
Transmisja meczu tradycyjnie na platformie tvcom.pl
W piątek 3 Listopada w hali WOSiR w Wieluniu rozegrany zostanie Finał Wojewódzki ORLEN Pucharu Polski.
Naszym przeciwnikiem będzie drużyna GROT Blachy Pruszyński Anilana Łódź z którą w 6. kolejce Ligi Centralnej przegraliśmy 31-29. Ostatni mecz w Łodzi był bardzo zacięty, a wynik spotkania rozstrzygnął się dopiero w ostatnich minutach spotkania. Tym razem przed własną publicznością liczymy na rewanż i awans do kolejnej fazy Pucharu Polski.
Początek spotkania o godzinie 20.00
Już jutro kolejny mecz w Wieluniu! Naszym przeciwnikiem będzie drużyna Handball Stal Mielec.
▫️ Mielczanie to druga drużyna poprzedniego sezonu, której nie wiele zabrakło aby awansować do Superligi, przegrali dopiero w pojedynku barażowym z Zagłębiem Lubin
▫️ W tym sezonie nasi rywale jednak nie zaczęli dobrze, podobnie jak nasza drużyna, rozpoczęli sezon od 3 porażek. Przełamali się dopiero w 4 kolejce wygrywając z Legnicą.
▫️ W tym sezonie najlepszym strzelcem w drużynie z Mielca jest Paweł Napierała który ma już na swoim koncie 23 bramki
???? 07.10 (sobota) godz. 19:00
????️ Hala WOSiR w Wieluniu
???? Transmisja: https://tvcom.pl/stream/zgBCnyR-D5TFqiI32F-XZw
Już w sobotę nasi szczypiorniści zagrająpierwszy raz w tym sezonie przed własną publicznością!
O godzinie 19.00 w hali WOSiR MKS będzie podejmować KPR Autoinwest Żukowo.
Tych którzy nie mogą być z nami na hali zapraszamy do oglądania meczu na platformie TVCOM.pl
Ostatni mecz w sezonie Ligi Centralnej zagrają w sobotę 20 maja szczypiorniści MKS-u. Podopiecznych Grzegorza Garbacza trzeci raz z rzędu czeka na zakończenie rozgrywek daleki wyjazd, gdyż po Warszawie i Żukowie, w ostatniej kolejce będą podejmowani przez AZS AWF Biała Podlaska.
Można powiedzieć, że rywal znany, gdyż drużyny obu klubów potykały się ze sobą już na trzech szczeblach rozgrywkowych. Co ciekawe, choć to Podlasianie zawsze meldowali się wyżej w tabeli, to historia bezpośrednich konfrontacji nie jest już tak jednostronna, a własna hala nie zawsze była okolicznością sprzyjającą. Szczególnie miło wspominają wielunianie ostatnią konfrontację na wyjeździe - w listopadzie 2021, gdy przerwali w hali ówczesnego lidera serię dwunastu zwycięstw z rzędu gospodarzy. Powrót do Wielunia mógłby być jeszcze przyjemniejszy, gdy w końcówce goście zachowali więcej zimnej krwi i prowadząc 3-ma bramkami 90 sekund przed końcem, nie pozwolili miejscowym wyrównać. Na szczęście zwycięzcą ostatniego meczu w Białej Podlaskiej okazał się MKS, który wygrał konkurs rzutów karnych.
Czy powtórka sprzed półtora roku jest w ogóle możliwa? Patrząc na tabelę raczej nie, gdyż akademicy zajmują w niej wysokie 3 miejsce i z liczbą 52 punktów wyprzedzają dwunasty MKS aż o 24 oczka. Z drugiej strony, z naszej drużyny, po wygranej ze Stalą Gorzów, spadła presja walki o utrzymanie i grając na luzie stać ją chociażby na taką dyspozycję, jaką zaprezentowali w przegranym jedną bramką meczu z liderem z Legionowa. Wszak od tego meczu minęło tak niewiele, a gdyby rzeczywiście tak się stało, wynik konfrontacji wcale nie będzie przesądzony. Z drugiej strony pamiętajmy, że w MKS-ie jest kilka niezaleczonych kontuzji i trener z pewnością nie będzie ryzykował zdrowiem kontuzjowanych graczy.
Kogo najbardziej powinni się obawiać wielunianie? Na pewno czołowych snajperów Ligi Centralnej: Norberta Maksymczuka (123 gole, 4 miejsce) i Patryka Niedzielenko (12, 109). Obaj zresztą najwięcej bramek (po 6) rzucili naszym bramkarzom w pierwszym meczu (w styczniu 2023 w Wieluniu AZS AWF wygrał 28:25). Równie trudnym zadaniem będzie jednak upilnowanie i odcięcie od dzielącego podaniami Marcina Stefańca. Wychowanek Vive Kielce jest w Białej Podlaskiej nie tylko grającym trenerem. Od kilku tygodni sprawuje również obowiązki selekcjonera reprezentacji Polski juniorów, do której sam zresztą powołał na czerwcowe zgrupowanie w Pruszkowie wychowanka MKS-u Franciszka Wierzbickiego. Warto przypomnieć, że ten ostatni trenował ostatnio i uczył się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Kielcach. Niestety, były podopieczny Tomasza Derbisa po maturze, którą właśnie zalicza, nie wróci do rodzimego klubu. Zasili bowiem właśnie AZS AWF Biała Podlaska. A to oznacza, że mecze MKS - AZS AWF w sezonie 2023/24 będą jeszcze ciekawsze.
Czy ciekawsze niż ten najbliższy, dowiemy się już w sobotę ok. 19.30. Początek transmisji w systemie PPV na platformie insports.tv od godziny 18.00.
Po wygranej ze Stalą Budnexem Gorzów 23:20 MKS zapewnił sobie utrzymanie w Lidze Centralnej na sezon 2023/24.
Zadanie, które do niedawna wydawało się formalnością, jak się okazało, wcale łatwe nie było. Podopieczni Grzegorza Garbacza notowali bowiem serię pięciu porażek, a ponadto ich najgroźniejsi rywale z Przemyśla zaczęli wygrywać mecz za meczem. Łącznie z sobotnią konfrontacją w Sosnowcu, gdzie w końcówce odrobili dwubramową stratę, zdobywając zwycięskiego gola rzutem do pustej bramki z trzydziestu metrów. W takiej sytuacji, mając na uwadze, że na zakończenie rozgrywek wielunianie pojadą do Białej Podlaskiej, a przemyślanie podejmować będą wrocławski Śląsk, szanse SRS-u Orlenu na wyprzedzenie MKS-u już nie były czysto teoretyczne. Dlatego sobotni mecz najlepiej było wygrać i z zadania tego gospodarze wywiązali się najlepiej, jak umieli.
Już przed przerwą narzucili przyjezdnym swoje warunki, prowadząc w 13-ej minucie 5:2. Stal jednak nie tylko wyrównała, ale ku zdziwieniu wszystkich młody trener Oskar Serpina, zaraz po 5-ej bramce …wziął czas! Musiał wiedzieć, co robi, bo od 21-ej minuty to jego zespół obejmował prowadzenie. Na szczęście tylko jednobramkowe, by do przerwy remisować 11:11.
Na początku drugiej odsłony przez długi czas nadal nie było wiadomo, kto wygra, a na tablicy zmieniło się tylko to, że MKS już nie remisował, a jedynie zmniejszał prowadzenie rywali z dwóch do jednego gola. Przełomowym momentem konfrontacji mógł być karny dla gości w 44-ej minucie. Wchodzący jedynie na „siódemki” Andrzej Waloch wygrał wtedy pojedynek z Mateuszem Stupińskim, a to na tyle zmobilizował wielunian, że strzelili 5 bramek z rzędu i MKS objął największe w całym meczu prowadzenie - 19:15. Chwilę potem najmłodszy w Stali Mateusz Ripa zmniejszył je do 19:16, a w ostatnich dziesięciu minutach gole zdobywali już tylko dwaj zawodnicy: Michał Lemaniak i Arkadiusz Galewski. Obaj czterokrotnie pokonali bramkarza rywali, a co ciekawe - dla gorzowianina była to stuprocentowa zdobycz w całym spotkaniu. Dokonania obu usunął jednak w głęboki cień Dawid Galle. Bramkarz MKS-u bronił ze skutecznością ok. 40 procent, a w drugiej połowie chyba z ponad pięćdziesięciu. Dlatego – mimo jego kilku niecelnych podań na kontry - kandydat na MVP w drużynie gospodarzy był tylko jeden. Z kolei wśród gości najlepszym braczem wybrano Dawida Pietrzkiewicza. Przy okazji warto dodać, że wśród wręczających upominki najlepszym zawodnikom była Anna Perliceusz – córka zmarłego niedawno byłego Prezesa MKS-u Sylwestra Perliceusza. Jego pamięć kibice i zawodnicy uczcili przed meczem chwilą ciszy, a drużyna zadedykowała wygraną na wagę utrzymania na zapleczu Ekstraklasy swojemu niedawnemu szefowi.
MKS Wieluń – Stal Budnex Gorzów Wielkopolski 23:20 (11:11)
MKS: Dawid Galle, Jakub Chuć, Andrzej Waloch – Krystian Kowalik, Krzysztof Węcek 1, Błażej Golański 2, Konrad Krzaczyński 4, Mateusz Młodzieniak, Miłosz Hanas, Adam Bernaś 2, Kamil Rogaczewski 2 (2/2), Bartosz Bednarek 2, Łukasz Królikowski, Artur Bożek 4, Arkadiusz Galewski 6.
Kary - 12 minut.
Trener Grzeborz Garbacz.
Widzów - 180.
Nadspodziewanie dramatycznie zapowiadają się dla MKS-u dwie ostatnie kolejki w Lidze Centralnej. Wielunianie, którzy praktycznie mieli już mieć zapewnione utrzymanie na sezon 2023/24, po pięciu porażkach z rzędu (ostatni raz wygrali 18 marca ze Śląskiem Wrocław), znaleźli się bowiem w gronie drużyn realnie zagrożonych spadkiem.
Podopieczni Grzegorza Garbacza mieli szansę postawić kropkę nad i w meczu u siebie z Legionowem (przegrana 27:28), Stalą w Mielcu (pogrom 21:39), z Anilaną u siebie (porażka 28:29) i w Przemyślu (najsłabszy mecz w sezonie i przegrana 22:31). Niestety, za każdym razem gubili komplet punktów, a przegrywając w 24. kolejce przy okazji dali tlen i nadzieję swojemu najgroźniejszemu rywalowi w walce o zachowanie miejsca w Lidze Centralnej. SRS Orlen wygrał bowiem również dwa tygodnie wcześniej na wyjeździe z Warmią (28:27) i w efekcie w krótkim czasie z 10 punktów straty do MKS-u odrobił aż 6.
Co zatem musi się wydarzyć, by nasz zespół uniknął spadku? Na pewno zainkasować minimum trzy punkty w dwóch ostatnich meczach i nie oglądać się na innych. Najlepiej będzie wygrać już w sobotę w hali WOSiR ze Stalą Budnex Gorzów Wielkopolski i nie oczekiwać nerwowo wieści z Sosnowca, gdzie z Zagłębiem rywalizować będzie SRS Orlen. Jak to jednak zrobić, skoro w pięciu poprzednich meczach ze Stalą nie udało się ani razu, a tylko raz padł remis? Przede wszystkim trzeba uwierzyć, że jest to możliwe. Gorzowianie zdobyli wprawdzie w tym roku 18 punktów (przy zaledwie sześciu MKS-u), ale ich ostatnie osiągnięcia z nóg nie zwalają. Właściwie to od wygranej po karnych w Białej Podlaskiej (1 kwietnia br.) nie rozegrali spotkania na miarę swoich niemałych możliwości. Padwę Zamość pokonali u siebie zaledwie 28:27, z walczącym o utrzymanie Żukowem wygrali na wyjeździe 26:23, a przed tygodniem w swojej hali doznali sensacyjnej porażki ze zdegradowaną już Warmią Olsztyn 24:26.
Z drugiej strony nie ma co liczyć, że rywal przestraszy się ostatnich „osiągnięć” MKS-u, który na ten moment wydaje się być daleki od dyspozycji z Legionowem, czy choćby z Anilaną. Poza tym Stal z liczbą 42 punktów zajmuje w tabeli wysokie 5. miejsce, podczas gdy nasz zespół jest dwunasty i uzbierał siedemnaście oczek mniej.
W sferze osiągnięć indywidualnych gorzowianie są podobnym zespołem do Anilany. Najlepsi strzelcy Mateusz Stupiński (89) i Rafał Renicki (86) nie okupują czołowych lokat na liście snajperów, a to oznacza, że w każdym kolejnym spotkaniu może „odpalić” kto inny. Dlatego z takim zespołem odpada ustawienie obrony pod konkretnego zawodnika. Mimo wszystko, od taktyki obu trenerów powinno sporo zależeć, gdyż w tak krótkim czasie trudno liczyć na drastyczny skok formy którejś z drużyn.
Oczywiście można jeszcze gdybać, co będzie w sytuacji, gdy MKS przegra po raz szósty z rzędu. No cóż, zachowa wprawdzie dwunaste miejsce, ale szanse na utrzymanie stopnieją wtedy do minimum. Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby ewentualnych rozstrzygnięć w ostatniej kolejce w ogóle nie brać pod uwagę. Śląsk u siebie wydaje się być bowiem dla Orlenu łatwiejszym rywalem niż dla MKS-u AZS AWF w Białej Podlaskiej.
Sobotni (13 maja br.) mecz MKS Wieluń - Stal Budnex Gorzów Wielkopolski tradycyjnie będzie można obejrzeć na żywo w systemie PPV na platformie INSPORTS.TV. My jednak zdecydowanie bardziej zapraszamy do hali WOSiR w Wieluniu przy ulicy. Częstochowska 35, gdzie doping każdego kibica może się okazać na wagę utrzymania w Wieluniu Ligi Centralnej na następny sezon. Początek spotkania o godz. 18.00.
